Miałam kiedyś bloga i skasowałam go aby nie czytać postów z przeszłości w których średnio co pół roku pisałam jak jestem wykończona i załamana tym, że znów mnie skrzywdziłeś.
Dziś jesteśmy 2 miesiące po moim zerwaniu 3-letniego naszego związku i czuję się wolna i już nie muszę się bać powiedzieć czegokolwiek. Choć dalej masz nade mna dużą władzę, wiesz jak dotknąć aby zabolało. Robisz tak zebym czuła się winna, że zostawiłam Cię w momencie trudnym dla ciebie.
Chciałbyś mieć mnie jako osobę na każde zawołanie a z nią się spotykać jako przyjaciólką i do niej wzdychać.
Pisaliśmy ostatnio i najważniejsze było to jaki ty jesteś biedny jak bedziesz samotny mieszkając sam. A ja? Wyjeżdżam na studia i też będę radziła sobie sama.
Na szczęście od miesiąca jest M który jest dla mnie jak terapeuta, świetnie mi sie z nim piszę sms-y, ale czy coś z tego wyjdzie nie wiem, bo nie(mój) R był dla mnie wszystkim i nie wyobrażałam sobie, że będę musiała kochać kogoś innego i z nową rodziną się zapoznawać. Jest dla mnie strasznie trudno, bo wspomnienia są nie do zniesienia.
Dużo siły i miłej Niedzieli :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz